Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina. – krytyka prezydenta federacji

“Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina.” to książka, którą powinien przeczytać każdy, kto chce zrozumieć, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Dziennikarka Krystyna Kurczab-Redlich zabiera nas tutaj w podróż do dzieciństwa Vladimira Vladimirowicza oraz stara się dać odpowiedź na pytanie, dlaczego właściwie doszedł do władzy.

“Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina.” – czego dowiemy się z książki?

Już sam tytuł książki mocno nam sugeruje, że na jej kartach przeniesiemy się mocno w przeszłość. “Wołodia” to bowiem zdrobnienie od imienia “Władimir”. “Wowa” to wersja jeszcze bardziej uproszczona – wręcz pobłażliwa. Dzisiaj ciężko nam sobie wyobrazić, aby ktokolwiek do prezydenta Rosji zwracał się za pomocą tego typu czułych słów. Tym bardziej publicznie.

Autorka wgryza się jednak w przeszłość polityka. I prowadzi nas do czasów, kiedy Putin mógł być znany właśnie jako “Wowa”. Opowiada o jego dzieciństwie. Snuje spekulacje, że mógł nie urodzić się wcale w Leningradzie, ale na Uralu.

Wspomina też o jego czasach studenckich oraz “służbie” w KGB.

Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina (bestseller).” – jak prezydent doszedł władzy?

Tło historyczne jest bardzo istotne. Wiele osób też pewnie najzwyczajniej w świecie ciekawi, jak Putin stał się Putinem i co siedzi w jego głowie.

Za niezwykle ważny element dzieła można też jednak uznać ten, w którym opisywane są “dokonania” prezydenta już po jego dojściu do władzy. Dziennikarka przypomina historię okrętu Kursk. Zatonął on zaraz po rozpoczęciu pierwszej kadencji Putina. W tej sprawie głośna była zwłaszcza postawa polityka. Poinformował on, że łódź podwodna zatonęła i najwyraźniej nie planował z tym faktem robić nic więcej.

“Wowa, Wołodia, Władimir. Tajemnice Rosji Putina.” przypomina też wcześniejsze wojny przywódcy. To z jak wielką bezwględnością wysyłał swoich żołnierzy do Czeczenii czy Syrii. Nie chodzi tutaj jedynie o postępowanie wobec napotkanej na miejscu ludności cywilnej. Putin ewidentnie nie liczy się też z życiem własnych żołnierzy. Nie po raz pierwszy bowiem pojechali oni na wojnę z przeterminowanymi racjami żywnościowymi.

Related posts